czwartek, 11 lipca 2013
Arrivederci Abruzzo
Wróciliśmy. Było pięknie. W głowie powoli powstają teksty. Ochłonę i siadam do pisania.
niedziela, 23 czerwca 2013
vacanze - parte 2
Przeciętny Włoch zabiera na wakacje teściową, żonę i dzieci, brata z dziewczyną, kuzyna od strony ojca z żoną i trójką bambini. Pakuje do fiata mini lodówkę, mini telewizorek, mini kuchenkę. Wszystko musi być mini, bo inaczej fiat nie ruszyłby sprzed domu, no i teściowa nie zmieściłaby się do macchina, bo mimo ogromnej wyobraźni, Italiano nie nazwałby jej rozmiaru MINI.
Musi być kawiarka, a jakże, lokówka, miliony przedłużaczy, żeby móc jednocześnie korzystać z tostera, suszarki i radia. Cztery laptopy, dwanaście krzesełek turystycznych (a nuż vicino z namiotu obok wpadnie na wiadomości, a wiadomo, że sam nie przyjdzie, bo zabierze żonę, szwagra, siostrę żony z dziećmi, teścia i brata teścia).
Do samochodu pakuje jeszcze pontony, dmuchane rękawki, materace, koła, parasolki, parawany. Upycha potomstwo, żonę, teściową, sam ledwo się wciska za kierownicę (brzuch Italiano niestety też w rozmiarze mini nie jest) i... fiat powoli zaczyna się toczyć w kierunku morza. A z radia sączy się http://www.youtube.com/watch?v=cTCwbVHIeIM
Buon viaggio e buona vacanze!
Ruszamy już w sobotę. Bez lokówek, tosterów. My, Miśka i moje ukochane Włochy!
Musi być kawiarka, a jakże, lokówka, miliony przedłużaczy, żeby móc jednocześnie korzystać z tostera, suszarki i radia. Cztery laptopy, dwanaście krzesełek turystycznych (a nuż vicino z namiotu obok wpadnie na wiadomości, a wiadomo, że sam nie przyjdzie, bo zabierze żonę, szwagra, siostrę żony z dziećmi, teścia i brata teścia).
Do samochodu pakuje jeszcze pontony, dmuchane rękawki, materace, koła, parasolki, parawany. Upycha potomstwo, żonę, teściową, sam ledwo się wciska za kierownicę (brzuch Italiano niestety też w rozmiarze mini nie jest) i... fiat powoli zaczyna się toczyć w kierunku morza. A z radia sączy się http://www.youtube.com/watch?v=cTCwbVHIeIM
Buon viaggio e buona vacanze!
Ruszamy już w sobotę. Bez lokówek, tosterów. My, Miśka i moje ukochane Włochy!
piątek, 10 maja 2013
vacanze
Przeciętny Polak nie zarabia dużo, to fakt.
Faktem jest również to, że każdy Polak uważa, że to on właśnie ma najgorzej.
Marudzimy, że inni mają, a my nie, że tamci to sobie mogą pozwolić na wakacje na Sardynii, a u nas w planach pobyt na działce u teściów.
Narzekamy, porównujemy, w depresję wpadamy.
A Włoch? Nie! On zawsze uważa, że ma lepiej niż sąsiad, bez względu na to ile i co ma.
Italiano jest najlepszy, ma najlepszą pracę (którą przeklina w zaciszu domowym, a przed vicino zachwala), najlepszą żonę (przed którą ucieka wieczorami do kawiarni Lorenzo) i najlepszą teściową (zapewnia o tym sąsiada, chociaż wie, że on w to na pewno nie uwierzy, bo miał już wątpliwą przyjemność poznać ją bliżej). Ale najlepsze, co Włoch ma to... wakacje!
Zawsze w sierpniu cała familia wyrusza na vacanze. I nie ma siły - musi być bajecznie, cudownie, na bogato.
Lepiej niż u sąsiada!
cdn.
Faktem jest również to, że każdy Polak uważa, że to on właśnie ma najgorzej.
Marudzimy, że inni mają, a my nie, że tamci to sobie mogą pozwolić na wakacje na Sardynii, a u nas w planach pobyt na działce u teściów.
Narzekamy, porównujemy, w depresję wpadamy.
A Włoch? Nie! On zawsze uważa, że ma lepiej niż sąsiad, bez względu na to ile i co ma.
Italiano jest najlepszy, ma najlepszą pracę (którą przeklina w zaciszu domowym, a przed vicino zachwala), najlepszą żonę (przed którą ucieka wieczorami do kawiarni Lorenzo) i najlepszą teściową (zapewnia o tym sąsiada, chociaż wie, że on w to na pewno nie uwierzy, bo miał już wątpliwą przyjemność poznać ją bliżej). Ale najlepsze, co Włoch ma to... wakacje!
Zawsze w sierpniu cała familia wyrusza na vacanze. I nie ma siły - musi być bajecznie, cudownie, na bogato.
Lepiej niż u sąsiada!
cdn.
środa, 24 kwietnia 2013
Trastevere
Ile to razy wałęsałam się po uliczkach Zatybrza? Odkryłam jego piękno sama, ale potem przychodziłam tam często z Vincenzo. Nad Rzymem zapadał zmierzch, a my siedzieliśmy przed bazyliką S. Maria In Trastevere, patrzyliśmy na ludzi, wsłuchiwaliśmy się w dźwięki. Rozmowy turystów, krzyki Italiani, którzy zasiadali do stolika w restauracji naprzeciwko, dźwięk gitary i skrzypiec dobiegający zza rogu. Czasem tak bardzo ubogi wydaje się język... Jak to opisać?
Dźwięki, zapachy, otulające człowieka ciepło bijące od rozgrzanego bruku.
Bardzo tęsknię za Rzymem, za Trastevere.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/neron_nie_znosil_rzymskiego_zatybrza_turysci_je_uwielbiaja_50374.html
Przed sekundą dostałam wiadomość - potwierdziliśmy datę przyjazdu. F. czeka na nas!
Dźwięki, zapachy, otulające człowieka ciepło bijące od rozgrzanego bruku.
Bardzo tęsknię za Rzymem, za Trastevere.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/neron_nie_znosil_rzymskiego_zatybrza_turysci_je_uwielbiaja_50374.html
Przed sekundą dostałam wiadomość - potwierdziliśmy datę przyjazdu. F. czeka na nas!
środa, 27 marca 2013
i soldi non fanno la felicità?
Przysłowie mówi, że pieniądze szczęścia nie dają. Hmmm, może w nadmiarze?
Co robić z "wielką" gotówką? Można trzymać ją w słowniku, jak czynił swego czasu Kaprallo lub ukryć przed rodziną w starej pufie (dziadek Niewłoskiego).
Można też przynieść ją na posterunek policji z prośbą o przechowanie... Tak zrobił pewien 90-letni Włoch, który nie ufał bankom.
50 tysięcy euro - tyle udało się staruszkowi uzbierać przez całe życie!
Zaciskam pasa, odkładam!
Co prawda i soldi non fanno la felicita, ale może na mały, włoski domek w końcu uzbieram.
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko piccola casa!
http://biznes.onet.pl/przyniosl-na-posterunek-50-tys-euro-bo-nie-ufa-ban,18491,5270324,news-detal
Co robić z "wielką" gotówką? Można trzymać ją w słowniku, jak czynił swego czasu Kaprallo lub ukryć przed rodziną w starej pufie (dziadek Niewłoskiego).
Można też przynieść ją na posterunek policji z prośbą o przechowanie... Tak zrobił pewien 90-letni Włoch, który nie ufał bankom.
50 tysięcy euro - tyle udało się staruszkowi uzbierać przez całe życie!
Zaciskam pasa, odkładam!
Co prawda i soldi non fanno la felicita, ale może na mały, włoski domek w końcu uzbieram.
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko piccola casa!
http://biznes.onet.pl/przyniosl-na-posterunek-50-tys-euro-bo-nie-ufa-ban,18491,5270324,news-detal
sobota, 16 marca 2013
Franco
Wiecie, że nigdy nie spotkałam Franco!
Kilka lat temu dostałam wiadomość przez Couchsurfing... od pewnego starszego pana, który mieszka w Abruzzo. Nawet nie pamiętam, co Franco napisał w mailu. W każdym razie odpisałam. I tak sobie pisaliśmy od czasu do czasu - życzenia na święta, urodzinowe pozdrowienia.
Dzięki zdjęciom poznałam jego rodzinę, zobaczyłam jak i gdzie mieszka. I tyle... Taka korespondencyjna znajomość.
Wspomniałam mu w mailu, że planujemy z Niewłoskim i małą Niewłoską podróż do Włoch. W odpowiedzi otrzymałam taką oto wiadomość: non è problema di stare a casa mia di Pietranico...da lì potete venire a Chieti, Pescara, andare a Roma e gusstare la veraa e semplice vita di paese...io vi darò la chiave della casa e ci vediamo come possiamo...ciao baci, franco.
W wolnym tłumaczeniu i po skróceniu (dla mojej mamy, która wiernie czyta)-"daję wam mój dom w Pietranico, poznacie prawdziwe wiejskie życie".
Napiszę jeszcze raz - nigdy nie spotkałam Franco! Napiszę po raz setny - kocham Włochów!!!
Kilka lat temu dostałam wiadomość przez Couchsurfing... od pewnego starszego pana, który mieszka w Abruzzo. Nawet nie pamiętam, co Franco napisał w mailu. W każdym razie odpisałam. I tak sobie pisaliśmy od czasu do czasu - życzenia na święta, urodzinowe pozdrowienia.
Dzięki zdjęciom poznałam jego rodzinę, zobaczyłam jak i gdzie mieszka. I tyle... Taka korespondencyjna znajomość.
Wspomniałam mu w mailu, że planujemy z Niewłoskim i małą Niewłoską podróż do Włoch. W odpowiedzi otrzymałam taką oto wiadomość: non è problema di stare a casa mia di Pietranico...da lì potete venire a Chieti, Pescara, andare a Roma e gusstare la veraa e semplice vita di paese...io vi darò la chiave della casa e ci vediamo come possiamo...ciao baci, franco.
W wolnym tłumaczeniu i po skróceniu (dla mojej mamy, która wiernie czyta)-"daję wam mój dom w Pietranico, poznacie prawdziwe wiejskie życie".
Napiszę jeszcze raz - nigdy nie spotkałam Franco! Napiszę po raz setny - kocham Włochów!!!
wtorek, 12 marca 2013
Perche scrivo?
Ten blog z założenia miał być o Włoszech, o tym co włoskie. O mnie nie miało być wcale, bo nie jestem typem ekshibicjonistki.
Ale się nie dało uciec od siebie, bo przecież ja i Włochy to jedno. Więc czasem przemycałam to i owo - że jakiś Niewłoski jest, że mała Niewłoska się pojawiła, że uczę, że gdzieś tam bywam i coś tam czytam.
A dzisiaj znów coś napiszę o sobie.
A więc... dawno, dawno temu... zachorowałam.
To był czas, gdy myślałam, że nic mnie już nie czeka, to był czas, gdy naprawdę fizycznie cierpiałam.
Po co to piszę? Bo dzisiaj rozmawiałam przez telefon z przyjaciółką o marzeniach.
Myślałam WTEDY, że nie mam po co marzyć.
A jednak... Dzięki chorobie stałam się silniejsza.
Dotknęłam Włoch, zamieszkałam przy Koloseum.
Piszę to też dlatego, że jest ktoś, kto chyba potrzebuje marzeń. Ktoś, kogo los doświadczył bardziej niż mnie.
Może pomożecie... Z góry dziękuję.
http://www.kaminski.pl/pl/podopieczni/katarzyna-ujazdowska.html
Ale się nie dało uciec od siebie, bo przecież ja i Włochy to jedno. Więc czasem przemycałam to i owo - że jakiś Niewłoski jest, że mała Niewłoska się pojawiła, że uczę, że gdzieś tam bywam i coś tam czytam.
A dzisiaj znów coś napiszę o sobie.
A więc... dawno, dawno temu... zachorowałam.
To był czas, gdy myślałam, że nic mnie już nie czeka, to był czas, gdy naprawdę fizycznie cierpiałam.
Po co to piszę? Bo dzisiaj rozmawiałam przez telefon z przyjaciółką o marzeniach.
Myślałam WTEDY, że nie mam po co marzyć.
A jednak... Dzięki chorobie stałam się silniejsza.
Dotknęłam Włoch, zamieszkałam przy Koloseum.
Piszę to też dlatego, że jest ktoś, kto chyba potrzebuje marzeń. Ktoś, kogo los doświadczył bardziej niż mnie.
Może pomożecie... Z góry dziękuję.
http://www.kaminski.pl/pl/podopieczni/katarzyna-ujazdowska.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)