niedziela, 6 sierpnia 2017

addio

Ten rok nie był dobry. W rankingu najlepszych roków świata na pewno nie zająłby wysokiej pozycji, odpadłby w przedbiegach. Piszę "był", bo wierzę, że te ostatnie pięć miesięcy będzie już nowe, inne, dobre.
Chorowałam, chorowali bliscy. U Niewłoskiego w rodzinie odejścia, kłopoty. Zmęczenie materiału i jeszcze brak Włoch w tym roku. Te wszystkie rzeczy sprawiły, że zwolniliśmy, a ja "okrzepłam", twardsza się zrobiłam, chociaż Niewłoski twierdzi, że nadal za dobra jestem. Przemyślenia ostatnio - co ważne w życiu... W czwartek pogrzeb kogoś z mojej przeszłości. Bywałam u niego w domu, rozmawiałam z nim wiele razy. Miał 38 lat - tyle co ja. I córkę, tak jak ja.
Tak często marnujemy czas.Tak często nie mamy już czasu.
Jutro moja córka kończy 6 lat. Rano zabieramy ją na piknik nad jezioro. A z Niewłoskim planujemy kawę w Wenecji - mimo że nie miało być Włoch w tym roku. Ale może nie być wielu rzeczy, więc nie ma co czekać, odkładać.
Dla M., którego czerwone szelki mam przed oczami - "Aria siciliana".
https://www.youtube.com/watch?v=wxv1k1rff9k